Wpisz e-mail, aby być informowanym
o uroczystościach i wydarzeniach.
Symbol Gór Świętokrzyskich położony, w samych ich sercu, na Łysej Górze - pobenedyktański klasztor, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z XII wieku.więcej
poniedziałek 25 czerwca 2018 r., imieniny obchodzą: Łucja, Witold
| | |

Strona główna » Aktualności » UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEGO JÓZEFA. Świadectwo ...

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEGO JÓZEFA. Świadectwo postulanta Łukasza

wielkość tekstu:A | A | A

W najbliższą środę, 19 marca bedziemy celebrowac w liturgii uroczystość Świętego Józefa, Oblubieńca NMP. Święty Józef jest jednym z najbardziej czczonych w Kościele świętych. O nim i jego życiu wiemy tylko tyle, ile podają nam Ewangelie. Był cieślą, a także - prawym i dobrym człowiekiem. Troskliwie opiekował się Jezusem i Maryją, przestrzegał przepisów prawa, chronił swoją Rodzinę. Nie wiemy kiedy umarł. Ewangelie nie przekazują nam tej informacji. Domyślamy się, że wcześnie, bo podczas nauczania Jezusa nie ma żadnej wzmianki o św. Józefie. Jego rola w posłannictwie Jezusa jest jednak duża, bo to Jemu anioł nie tylko objawił narodziny Jezusa, ale też przestrzegał o zagrożeniach i prowadził pośród zasadzek życiowych. To Jego wybranie jest najlepszym świadectwem, że musiał być człowiekiem wyjątkowym. Ze względu na tę opiekuńczość względem Jezusa i Maryi uważany jest za szczególnego patrona Rodzin, a także patrona umierających i dobrej śmierci, gdyż - jak można się domyślić - sam umarł na rękach Jezusa i Maryi. O tym wydarzeniu przypomina w sanktuarium na Świętym Krzyżu jeden z obrazów Franciszka Smuglewicza zatytułowany: „Śmierć świętego Józefa”. Hebrajskie imię Józef oznacza "Bóg przydał". Prawdopodobnie w czasach Jezusa imię to było bardzo popularne i do dzisiaj jego popularność nie zmalała ze względu na zasługi tego wielkiego, a jakże pokornego przybranego ojca Jezusa Chrystusa.
Św. Józef jest też patronem Kościoła powszechnego, stowarzyszeń i zgromadzeń zakonnych, noszących jego imię, a także misji chińskich, sprawiedliwości społecznej, małżeństw, dzieci, młodzieży, sierot, dziewic, robotników, rzemieślników, cieśli, drwali, stolarzy, kołodziejów, inżynierów, grabarzy, wychowawców, podróżujących, wypędzonych; wzywany w przypadku wszelkiego rodzaju nieszczęść, zagrożeń, chorób, pokus, sytuacji beznadziejnych itp.
Kościół ustanowił dwa święta ku czci św. Józefa: jedno z nich to, św. Józefa Rzemieślnika, obchodzone w dniu święta pracy, w uznaniu roli pracy ojca rodziny, w jej utrzymaniu, a pośrednio pracy w życiu człowieka. Święto to po raz pierwszy spotykamy już w IV wieku, a na Zachodzie zaczęło się przyjmować od VIII wieku. Dopiero jednak papież Pius XII w 1955 roku ustalił, że będzie to święto Józefa Pracownika i wyznaczył datę na 1 maja. W Polsce kult św. Józefa datuje się od XI/XII wieku. Już wtedy w Krakowie obchodzone było pod datą 19 marca. W tym dniu dzisiaj czcimy św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.
Święty Józef jest także patronem braci zakonnych. Od czasów Ojca  Założyciela Eugeniusza de Mazenoda  są pośród oblatów także bracia. Są oni w pełni oblatami i cieszą się tymi samymi prawami, co ojcowie. Bracia są współpracownikami kapłanów i wpisują się w historię naszej rodziny zakonnej. Ich usługi techniczne, zawodowe czy pastoralne, oprócz tego, że są uzupełnieniem posługi ojców, dają im także okazję do pełnienia owocnej służby w środowiskach, które nie zawsze są dostępne dla kapłanów. Ich obecność pożądana prawie w każdej wspólnocie jest szczególnie cenna na terenach misyjnych. W naszej świętokrzyskiej wspólnocie bracia pełnią, miedzy innymi, takie funkcje jak kucharz, odpowiedzialny za dom, odpowiedzialny za personel świecki. Jednak najważniejsze jest to, że – niezależnie od tego, co czynią – przez swoją konsekrację zakonną dają świadectwo życia całkowicie inspirowanego Ewangelią.

Zapraszamy do przeczytania świadectwa naszego postulanta Łukasza, który na Świętym Krzyżu odbywa swój roczny postulat, przygotowując się do posługi brata oblata:

Mam na imię Łukasz. Mam 22 lata i pochodzę z miejscowości Janczewo koło Gorzowa Wielkopolskiego. Moja droga powołania…
Będąc dzieckiem, potem dorastając uczęszczałem na niedzielne Msze Święte, na nabożeństwa. Byłem aktywny w mojej parafii. Gdy miałem 16. lat zostałem ministrantem, rok później przeszedłem przygotowanie do posługi lektora. Bardzo się cieszyłem, że będę mógł czytać w kościele Słowo Boże. Gdy byłem już bliżej ołtarza jako lektor, po pewnym czasie zacząłem odczuwać w sercu jakiś niepokój. Nie wiedziałem co się dzieje. Z czasem w mojej głowie pojawiły się myśli, żeby pójść za Chrystusem, żeby być Jego Apostołem. Lecz zagłuszałem ten głos w sobie. Miałem dziewczynę. Minął rok czasu, myślałem, że się to zmieni, że będzie jak dawniej, ale myliłem się bo ten głos był jeszcze bardziej silniejszy. W między czasie zerwałem z dziewczyną. Wtedy pomyślałem, że to może być plan Boży. Zacząłem się więcej modlić, pytać Pana Boga - CO TY CHCESZ ODE MNIE? CO TY PLANUJESZ? Jak ma wyglądać moje życie? Nie wiedziałem co robić z tym i nikomu o tym nie mówiłem, oprócz mojej cioci.
To ona jako pierwsza zainteresowała się tym wszystkim co odczuwałem i dowiedziała się o rekolekcjach powołaniowych, które odbywały się w pobliskim seminarium duchownym w Paradyżu w mojej diecezji. Pojechałem na rekolekcje, które trwały trzy dni. Były różne spotkania animowane przez  prowadzącego księdza. Czułem się dobrze tam, odbyłem długie rozmowy na temat powołania. Gdy wyjeżdżałem z rekolekcji miałem inne spojrzenie na powołanie, ale mimo wszystko wciąż rodziły się we mnie pytania:  czy ja mam być kapłanem? Ja taki grzesznik? Przecież ja się do tego nie nadaję, to nie dla mnie. Na jakiś czas ten głos Boży ucichł, ale moje serce było niespokojne. Nikt nie wiedział o tym co moje serce czuje tylko moja ciocia. Jej wszystko mówiłem, mogę powiedzieć dziś, że ona była moim „kierownikiem duchowym”. Dużo mi tłumaczyła. Modliła się ze mną, wspierała mnie. Czułem, że mam wielką podporę w niej, za to również Bogu dziękuje.
Do mojej parafii przyjeżdżali na odpusty i rekolekcje Oblaci Maryi Niepokalanej. Pewnego razu przyjechał z parafii oblackiej  z Gorzowa Wielkopolskiego O. Piotr Darasz. Bardzo mi zaimponował swoją postawą. Bardzo spodobał mi się jego habit zakonny - najbardziej przykuł moją uwagę krzyż, który miał za pasem. Gdy ujrzałem ten krzyż, moje serce zaczęło dziwnie bić, coraz szybciej. Można powiedzieć, że się zakochałem w tym krzyżu i poczułem, że to jest moja droga. Na nią  mam wstąpić. Nie wiedziałem, że to jest zakonnik.
Pewnego razu gdy przeglądałem czasopismo katolickie Niedziela na końcu gazety było ogłoszenie o rekolekcjach powołaniowych u Oblatów. Był podany adres i kontakt do O. Krzysztofa, który zajmuje się powołaniami. Przeczytałem również, że mogą zgłaszać się na rekolekcje również ci, którzy ukończyli szkołę zawodową. Moja pierwsza myśl była taka, aby pójść na brata zakonnego, ponieważ już kończyłem szkołę zawodową. Skontaktowałem się z O. Krzysztofem opowiedziałem mu swoją historię, zaprosił mnie na rekolekcje. Po namyśle zdecydowałem się i pojechałem. Rekolekcje odbyły się w seminarium w Obrze. W rozmowie ojciec Krzysztof  wyjaśnił mi znaczenie powołania brata zakonnego i kapłańskiego. Po tej rozmowie jednak zdecydowałem - chcę być kapłanem. Skończyłem szkołę, zdałem egzaminy zawodowe, odebrałem dyplom piekarza. Postanowiłem złożyć dokumenty do szkoły średniej, aby zdać maturę i wstąpić do seminarium oblackiego. W między czasie pojechałem znowu na rekolekcje, porozmawiałem z ojcem Krzysztofem, bardzo mi wtedy pomógł. Zaproponował mi wtedy czy bym nie chciał jednak zostać bratem zakonnym.
        Aktualnie odbywam swój postulat braci na Świętym Krzyżu. Co to jest powołanie brackie? Może na początku przytoczę słowa Pana Jezusa, który powiedział: ,,Nie przyszedłem, aby Mi służono, lecz, abym służył…”. To jest istota i sens powołania brata zakonnego. Brat przez swoją pracę, modlitwę i zaangażowanie we wspólne dobro ma naśladować Chrystusa. Brat ma  takie same prawa we wspólnocie jaki kapłan. Bracia uzupełniają posługę kapłanów dla wspólnego dobra Kościoła. Ja, jako kandydat na brata, pomagam w klasztornej kuchni. Mam inny rytm zajęć niż nowicjusze. Mam czas na modlitwę, na lekturę Pisma Świętego, na wspólną rekreację. Obecnie na Świętym Krzyżu jest dwóch braci po ślubach wieczystych i jeden brat na ślubach czasowych. Przyglądam się ich pracy, którą wykonują i swoją postawą zachęcają mnie, abym szedł dalej. Ten czas, który tu spędziłem do tej pory, uważam za bardzo dobry. Ciągle poznaję swoje wnętrze , co we mnie jest, jaki jestem, nad czym muszę pracować, aby dojść do świętości.  To piękna droga, która prowadzi do zbawienia.

Postulant Łukasz

czytano: 630 razy

źródło: swietykrzyz.pl

data dodania: 17 marca 2014 r.

drukuj zapisz do PDF poleć artykuł

Wasze komentarze

wszystkich komentarzy: 0

Strona główna

Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej
Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego

Święty Krzyż 1, 26-004 Bieliny

Klasztor: tel.: 41 3177021 lub 41 3178278
Nowicjat: tel.: 41 3177021 lub 41 3178278
e-mail: infoswkrzyz@gmail.com

Klasztor na Świętym Krzyżu - jedno z najstarszych sanktuariów na ziemiach polskich znajduje się na szczycie górskim zwanym Świętym Krzyżem, Łysą Górą lub Łyścem - 595 m n.p.m
osób online: 8
kreacja: kreacja: ALPANET - Polskie Systemy Internetowe
Ciekawostki

Relikwie drzewa Krzyża Świętego. Legenda - Było to za panowania Bolesława Chrobrego. Król zaprosił do Polski królewicza węgierskiego Emeryka. Młodzieniec, jak to było w ...więcej